| Przygotowanie do terenu |
|
Każde auto do jazdy w terenie należy przygotować. Warto też zadbać o parę przydatnych narzędzi i urządzeń. Pozwólcie, że temat ten poprzedzę ostrzeżeniem i radą. Zapewne wprowadzę nimi niezły zamęt w głowach dumnych posiadaczy nowych, lśniących lakierem i chromami, pachnących SUV-ów, przekazuję je jednak często uczestnikom organizowanych przeze mnie imprez i byłbym nieuczciwy, gdybym tu je pominął. Ostrzegam, że praktycznie nie jest możliwe uprawianie off-roadu bez narażania samochodu na uszkodzenia (sygnalizowałem to już wcześniej). Nie unikniecie rys na lakierze, utrącania lusterek, wybitych szyb, pokrzywionych lub połamanych zderzaków, przyspieszonego zużycia łożysk, przekładni, hamulców, zawieszenia itp. W skrócie: Wasze piękne autko szybko zamieni się w mało reprezentacyjnego „rzęcha”, którym wstyd wam będzie podjechać w wiele miejsc... Doradzam więc, aby do zabawy w terenie kupić sobie inne, starsze autko, którego stanem nie będziecie się stresować i które tanio będziecie mogli naprawiać, korzystając z ogromnego w Polsce rynku części używanych i zamienników. Wierzcie mi, to się naprawdę opłaca. Bez względu na to czy mnie posłuchacie czy nie, czy auto będzie nowe czy starsze zacznijcie od opon. Terenowe opony znacznie zwiększają możliwości. Trzeba jednak wiedzieć, że jazda asfaltem na takich oponach może być prawdziwą męką. Na ogół są głośne i powodują wibrację przy większych prędkościach. Dodatkowo są bardzo śliskie i szybko się zużywają. Dlatego dobrze jest mieć dwa komplety kół, na asfalt i w teren, ale ich wożenie i przekładanie nie jest przyjemnością. Z tego powodu do turystyki off-road polecam opony typu AT, które dobrze sprawdzają się zarówno na asfalcie, jak i w lekkim terenie. Przy zmianie opon warto też podjąć decyzje w kwestii wielkości kół. Polecam tu umiar. Co prawda, większe koła zwiększają „dzielność”, ale przesada rodzi wiele problemów. Po pierwsze, samochód będzie gorzej prowadzić się na asfalcie. Po drugie, zmieni się całkowite przełożenie, wiec auto może gorzej rozpędzać się, a w skrajnych przypadkach może brakować mocy silnika na podjazdach. Po trzecie, bardzo rośnie awaryjność wskutek większych sił, jakie muszą przenieść poszczególne mechanizmy oraz z powodu niekorzystnych kątów pod jakimi pracują. Aby założyć większe koła konieczny jest tzw. lift zawieszenia czyli jego podniesienie oraz (czasem) zwiększenie rozstawu kół. Lift wykonuje się najczęściej korzystając z gotowych zestawów obejmujących dłuższe sprężyny, amortyzatory, dodatkowe pióra resorów, drążki kierownicze itp. Zestawy do liftu umożliwiają także dostosowanie zawieszenia do zwiększonej masy samochodu, co może nam się przydać ze względu na ciężar off-roadowego wyposażenia i np. wyprawowego bagażu. Rozstaw kół najłatwiej zwiększyć kupując odpowiednie felgi z tzw. odstawieniem. Jeśli się na to zdecydujecie koniecznie powierzcie to zawodowcom, bowiem przeróbki w tym zakresie mają bardzo istotny wpływ nie tylko na awaryjność, ale również na bezpieczeństwo. Zalecam także przygotowanie podwozia. Wszystkie linki i przewody powinny zostać umocowane tak, aby możliwie najmniej narażone były na uszkodzenia. Warto zaizolować dodatkowo „kostki”, w których schodzą się przewody elektryczne i „wsuwki” na ich drodze. Sprawdźcie odpowietrzenia przekładni głównych (mostów), skrzyni biegów, reduktora. Na króćce powinny być nałożone szczelnie przewody elastyczne poprowadzone możliwie wysoko (w zależności od głębokości wody jaką chcecie pokonywać). Silnik od dołu powinien mieć osłonę ograniczającą zachlapywanie wodą i błotem. Niektórzy radzą zakładanie stalowych lub aluminiowych płyt ochronnych (na silnik, na drążki kierownicze, na reduktor itd.), ale ja generalnie jestem przeciwnikiem nadmiernego obciążania samochodów i uważam, że można się bez nich obejść w jeździe „turystycznej”. Zalecam natomiast koniecznie znalezienie innego miejsca na koło zapasowe, jeśli w Waszym aucie fabrycznie umieszczono je pod spodem. Pod maską (przy silniku) także warto sprawdzić mocowanie wszystkich przewodów i dodatkowo zaizolować wszelkie złącza elektryczne. Jeśli chcecie mieć możliwość pokonywania głębszej wody, to czeka Was jeszcze sporo pracy. Silnik trzeba zabezpieczyć przed zaciągnięciem wody zakładając tzw. snorkel. Dzięki niemu powietrze będzie zasysane prawie na poziomie dachu, ale na nic się to zda, gdy po drodze będą nieszczelności lub gdy nie przygotujemy odpowiednio instalacji elektrycznej. Warto też pomyśleć o możliwości wyłączania wentylatora chłodnicy, aby nie uderzał o wodę, gdy wiedziemy np. do rzeki i o korkach spustowych w kabinie umożliwiających pozbycie się nabranej wody. Generalnie przygotowanie auta do głębszego brodzenia nie jest sprawą prostą i tanią. Często wymaga przeniesienia wyżej komputera i najlepiej powierzyć to profesjonalistom. Warto przy tym rozważyć sens prac; musicie mieć świadomość, że woda bardzo szkodzi wszystkim mechanizmom, wymaga też pozbycia się nasiąkających elementów z kabiny (wykładzin), co bardzo obniża estetykę i komfort podróżowania. Prostym i bardzo przydatnym urządzeniem w terenie jest tzw. hi-lift, czyli podnośnik umożliwiający wysokie podniesienie auta. Pozwala on na uwolnienie się z wielu opresji. Np. gdy „zawiśniemy” na podwoziu w głębokich koleinach wystarczy pod podniesione koło podłożyć parę kamieni i można jechać dalej... Aby z niego korzystać samochód musi posiadać odpowiednio wzmocnione miejsca. Najczęściej taką rolę pełnią dodatkowo zakładane progi. To kolejny polecany przez mnie element wyposażenia, który także zabezpiecza samochód przed otarciami o drzewa, wystające kamienie w wąwozach itp. Rynek oferuje gotowe progi do wielu marek. Pamiętajcie jednak, że nie chodzi tu o elementy ozdobne, w które fabrycznie wyposażone są niektóre SUV-y. Muszą to być solidne konstrukcje, za które auto można unieść całe auto. Hi-lift może też być wykorzystywany do ciągnięcia auta (do przodu lub do tyłu), ale wymaga to dużo fizycznej siły i mozołu, dlatego warto rozważyć wyposażenie auta w tzw. wyciągarkę. Najpowszechniejsze są elektryczne (mogą być jeszcze hydrauliczne lub mechaniczne). Montuje się je na stałe do pojazdów z przodu lub z tyłu, choć popularne są też urządzenia przenośne. Dobiera się je w zależności od masy pojazdu. Wraz z decyzją o wyciągarce rozważyć należy kwestię zderzaków. Generalnie w off-road’zie nie sprawdzają się konstrukcje fabryczne, zwłaszcza plastikowe. Wymianą zderzaków poprawić można fabryczne kąty natarcia i zejścia. Załatwić nam mogą także kwestię montażu wyciągarek, bowiem istnieje wiele gotowych konstrukcji z uwzględnieniem miejsca na ich mocowanie. Zderzak, to także okazja do uzyskania lepszych niż fabryczne zaczepów do holowania. Należy pamiętać, że konstrukcja zderzaka, mocowania wyciągarki i tzw. grilla (dodatkowej rurowej osłony przedniej części samochodu) nie może być taranem niebezpiecznym dla innych użytkowników dróg i pieszych. Podobnie z rozsądkiem należy podchodzić do tzw. odciągów. Ich zadaniem jest chronienie nadwozia, a szczególnie przedniej szyby przed gałęziami. Wykonywane są najczęściej z dwóch stalowych linek naciągniętych po obu stronach samochodów nad linią styku maski i przednich błotników, od wspomnianego już tzw. grilla do przedniej części dachu (najczęściej do dachowego bagażnika). Najlepiej odpinać je zawsze, gdy nie są nam potrzebne (tzn., gdy nie jeździmy po krzakach) mogą bowiem dosłownie pokroić pieszego lub rowerzystę nawet w przypadku delikatnej kolizji. Skoro wspomniałem o dachowym bagażniku, to dodam, że jest to moim zdaniem najlepsze miejsce do wożenia zapasowego koła, jeśli nie mieści się w normalnym bagażniku, lub gdy nie mamy fabrycznego uchwytu na tylnych drzwiach. Istnieją, co prawda, różne wieszaki na koło mocowane do tylnego zderzaka, ale osobiście ich nie polecam, bo utrudniają dostęp do bagażnika. Często są też sprawcami denerwujących stuków. Bagażnik dachowy przydaje się ponadto do wożenia hi-lifta, łopaty, ubłoconej liny. Oczywiście przyda się także na inny bagaż podczas dłuższej wyprawy. Bagażnik wykorzystywany jest też często do mocowania dodatkowego oświetlenia. Moim zdaniem bateria dalekosiężnych reflektorów skierowanych do przodu to w większości przypadków nieprzydatny „szpan”, choć wielu bez tego nie wyobraża sobie terenowego auta. Zalecam tu także umiar, a jeśli już się zdecydujecie, to pamiętajcie osłonić lampy, by nie zaczepiały o gałęzie. Zadbajcie przy okazji o dachowe oświetlenie skierowane na boki i do tyłu. Może się ono przydać podczas nocnych manewrów w lesie lub na biwaku. Ważne też, aby nie pominąć kwestii bilansu energii elektrycznej. Już stosowanie samej wyciągarki elektrycznej zwiększa zapotrzebowanie na prąd, a w samochodzie terenowym, szczególnie podczas dłuższych wypraw potrzebny będzie jeszcze do wielu urządzeń takich jak CB radio, nawigacja GPS, różnego rodzaju ładowarki (do telefonu, do laptopa, do aparatu fotograficznego, kamery), nieoceniona podczas upałów lodówka itp. Bardzo przydaje się również przetwornica umożliwiająca uzyskanie zwykłego domowego napięcia 220 V. Czasem więc może stać się konieczne wyposażenie samochodu w akumulator o większej pojemności (polecam żelowe, które są bardziej odporne na wstrząsy) lub nawet dołożenie drugiego (wraz ze zmianami w układzie ładowania). W ramach „przygotowania do terenu” trzeba pomyśleć również o „ruchomym” wyposażeniu. Wspomniałem już o hi-lifcie i łopacie. Dodam do tego siekierę. Niezbędna jest również lina bądź taśma kinetyczna, umożliwiająca wyszarpywanie unieruchomionych np. w błotku aut. Trzeba też mieć kilka szekli oraz taśmę-opaskę do drzew, jeśli chcecie podczepiać do nich wyciągarkę i zblocze, aby zapewnić możliwość podwojenia siły uciągu wyciągarki lub zmianę kierunku ciągnięcia. Z wyposażenia osobistego niezbędne jest nieprzemakalne obuwie, ochronne rękawice. Przydać się mogą wodery. Jak, mam nadzieje, widać z powyższego, Wasze samochody możecie modernizować i wyposażać się w dodatkowe gadżety niemal bez końca. Można pokusić się np. na blokady mechanizmów różnicowych (jeśli nie macie fabrycznych), mosty na tzw. zwolnicach zwiększających prześwit, możecie wyposażyć się trapy, kotwice umożliwiające korzystanie z wyciągarki na otwartej przestrzeni itp. Nieograniczona jest również oferta sprzętu przydatnego na wyprawach i biwakach (od namiotów dachowych poczynając, na przenośnych prysznicach kończąc). Znam osoby, którym właśnie ten obszar (czyli modernizacja samochodu i gromadzenie wyposażenia) zdaje się sprawiać więcej radości niż sama jazda... Ale my przejdźmy teraz do niej właśnie. |
